wtorek, 17 marca 2015

Klientunio mały

Obiecywałam jeden post w tygodniu, a tu nic.
Ale, ale ….jak zwykle mam usprawiedliwienie. Sklepik na DaWanda otworzyłam. Niewiele tam jeszcze produktów, ale wreszcie otwarte J tak więc zapraszam TU.

Od jakiegoś czasu zbierałam się do stworzenia posta ze zdjęciami moich rzeczywistych klientów, czyli dzieciuszków. To dzięki nim i dla nich szyję i myślę, że nie trzeba tu zbyt wiele pisać wystarczy spojrzeć:
  • Mały Kostek z pięknymi usteczkami :)

  • A tu Tymek buszuje w swojej pościeli

  •  Maciek rozchichotany w rożku w owieczki

  • No i jedyna księżniczka wśród tylu książąt- Julia Zelda na swoich 1 urodzinach, a w tle literki KOKO



Mam nadzieję, że kiedyś i mnie takie cudo spotka i będę mieć „własnego małego Klienta” na całe życie J

poniedziałek, 23 lutego 2015

Patek i jej kilka szmatek

Dawno nie było już nowego posta wiec teraz jest. Od jakiegoś czasu odczuwam wiosenny boom dzieciowy, bo zleceń narobiło się od groma i ciut ciut- z czego jestem oczywiście ogromnie zadowolona.

Czasami pojawiają się też zlecenia tapicerskie, które przy szale dziecięcych zleceń wprost uwielbiam. Takie zlecenie ostatnio podarowała mi Pati- czyli jak mi się czasami zdaje jedyna osoba, która zagląda na tą stronkę. 

Pati, mój towarzysz niedoli korporacyjnej, w każdy poniedziałek, zaraz po odpaleniu kompa i paru procedur, zapytuje mnie czy coś nowego dodałam na KOKO. Jak po raz kolejny odpowiadam, że nie denerwuje się i mówi, że nie dbam o swój INTERES :) Taki to Patek jest. Za te odwiedziny jestem jej bardzo wdzięczna, bo jak już mi się nic nie chce tu pisać gdyż stwierdzam, że nikt tego nie czyta i nie ma sensu, to zawsze myślę o Patku. Mówię sobie, że jeśli choć jedna osoba ma z tego bloga radość, to warto go prowadzić :)

Wracając do zlecenia, to Patek przyniosła do obicia dwie stare pufy w stylu niby-indyjskim pokryte niby-skórą. Wnętrze puf było całkiem dobre wiec nie było potrzeby wymiany. 

Pufy przed metamorfozą stały pokryte kurzem na strychu.
Właścicielka wybrała dwa odcienie szarej tkaniny alkantra. Nogi pufy zostały przemalowane przez Pati przedmęża. Uważam, że metamorfoza wyszła doskonale i stare pufy dostały nowe życie w nowym mieszkanku Patka. 

Pufa po metamorfozie :)
Wymiana tapicerki- KOKO
Przemalowanie stelaża- Przedmąż Pati
Zdjęcie i kompozycja- Pati
Stare słoje zamienione na piękne latarenki to pomysł i wykonanie Patka.

Zastanówcie się czy nie macie jakiś starych mebli w domu które w prosty sposób można zmienić i dać im nowe życie?? 
KOKO chętnie służy swoją sprawną ręką lub dobrą radą ;)

niedziela, 1 lutego 2015

Po kropkach do celu

Weekend zaczął się jak zwykle wielkimi planami- choć co tydzień obiecuje sobie, że nic nie zaplanuję i będę tylko leżeć i czytać gazety, a koty owiną się wokół mnie, a jedyny wysiłek na jaki się zdobędę, to delikatne szturchanie stopą żony aby na chwilę odwróciła wzrok od książki i uśmiechnęła się do mnie.....marzenia.

Sobota rano-> pieczenie chleba-> Ikea-> tachanie zakupów-> szycie kocyka-> porządki w szafach-> i o 23 padam na łóżko.
Szycie koca zapowiadało się łatwo i przyjemnie- przecież nie mój pierwszy tylko z dziesiąty chyba. Materiały kupione wcześniej, zdekatyzowane i uprasowane czekały, krzycząc swoim kolorem w moją stronę jak tylko koło nich przechodziłam.

Śliczna zieloniutka bawełna w grochy, patrząc na nią pomyślałam- łatwo wytnie się kwadrat po tych kropeczkach :) Tak wycięłam i każdy bok miał te 100cm tylko kwadrat stał się rąbem! I szlag mnie jasny trafił, bo poprawić się nie da, bo za mały będzie a zostawić tak nie mogę- bo nawet żona tym razem nie powiedziała mojego ulubionego zdania- "Normalny człowiek tego nie zauważy. Zostaw." Nie, tym razem było- "No, krzywy". Jedyna opcja jaka została to dociąć na równo i wstawić pas innego materiału. I powiem wam, że wyszło nawet lepiej niż gdybym zostawiła cały zielony :)
Do koca dołączył jeszcze Pan Żaba. Kupiony w Ikea dostał nowe wdzianko, tak aby pasował do kocyka.

Tak więc motto na weekend "Po kropkach do celu nie dojdziesz, ale może znajdziesz sobie lepszy cel" :)
Kocyk 100x100cm
Materiały: bawełna, dresówka i ocieplina 1,5cm
Pan Żaba w nowym wdzianku: IKEA

wtorek, 20 stycznia 2015

Ola fasola, Gosia samosia i Tymek dymek

Znacie to uczucie gdy pisze do was ktoś, kogo wiele lat wasze oczy nie widziały, a umysł zdążył zapomnieć, że ten ktoś w ogóle był? I nie byłoby w tym nic dziwnego za wyjątkiem tego, że ten ktoś był twoim przyjacielem w dzieciństwie! 
Uczucie to trafiło mnie jakoś może ze 3 miesiące temu, gdy napisała do mnie osoba, której nazwiska nie znałam, a ze zdjęcia profilowego na FB twarzy nie rozpoznawałam.
Zachodziłam w głowę któż to może być?! Po kilku telefonach do znajomych dowiedziałam się, że to moja przyjaciółka z dzieciństwa. 

Jako 6-latki biegałyśmy razem po przedszkolnym placu zabaw, a teraz widzę ją na zdjęciu z fasolkowym brzuchem i  mężczyzną przy boku i nie mogę pojąć jak mogłam jej nie poznać. Dziś spoglądam na jej profil i widzę jak fasolka jest już poza brzuchem i zaczyna rosnąć jak na drożdżach i tylko się obejrzę a będzie miała jak my kiedyś 6 lat. I pytam się- jak to się stało że to już tyle lat minęło???!!!
Wspaniale jest po tylu latach odnowić taką znajomość :) Ola i Tymek dziękuję, że napisaliście.

A tu na dole ochraniacz do łóżeczka Tymkowego i pościel. Wszytko w marynarskim stylu dla prawdziwego łamacza serc :)
Ochraniacz dwustronny 360x30 cm
Pościel dwustronna 120x90cm i 40x60cm

niedziela, 11 stycznia 2015

Lampa babci i wielka metamorfoza

Święta dobiegły już końca. Właściwie ledwo już o nich pamiętam. Tylko choinka wciąż nie rozebrana świadczy o tym wyjątkowym czasie.
Koniec lenistwa to początek nowych projektów. Dla rozgrzewki na pierwszy rzut poszła lampa. Żałuję, że nie mam zdjęcia przed metamorfozą, bo zmiana naprawdę jest wielka. 

Lampa pochodzi od babci. Nóżka lampy jest drewniana i miała okropnie różowo-majtkowy kolor. Klosz był większy od teraźniejszego w kolorze majtkowo-niebieskim. Lampka przeznaczona była do pokoju dziecka. Teraz stała u nas w sypialni i nie pasowała kompletnie do niczego. Kilka dni przed świętami do przemalowania nóżki zabrała się Barb. Ciężko jej szło i trzeba było bata nad głowa trzymać, bo jak wiadomo Barb szczęśliwym jest człowiekiem i czasu nie liczy wiec muszę liczyć za nią :) Ostatecznie bardzo pięknie jej wyszło to przemalowanie- Barb dziękuję raz jeszcze. 
Lampa- stara lampa babci+ klosz i przewód IKEA, włącznik i wtyczka CASTORAMA
Drabinka, ramka na zdjęcia-  IKEA
Grafika w ramce- YRVA, wspaniały prezent od Anet i Cina
Klosz kupiony w Ikea, nowy przewód do lampy z czarno-białym oplotem tekstylnym również z Ikea- pierwotnie był on dostosowany do lampy wiszącej wiec pocięłam i dodałam wtyczkę i włącznik. Tak oto powstała nowa lampa do sypialni:) Piękna jest! Teraz tylko muszę zmienić kolor ściany i będzie super- ciekawe tylko co na to żona? ;)

niedziela, 21 grudnia 2014

Ostatnie prezenty gotowe!!

Ostatnie prezenty już gotowe!! :) 
Uff ... można odetchnąć i oddać się w pełni świątecznej atmosferze lenistwa. Nie muszę się już martwić, że pewien mały brzdąc nie dostanie na czas miękkiego kocyka.

Starsza Pani też mam nadzieję będzie zadowolona z podarowanej przez wnuków poduszki z jamnikiem- ciągle zadaje sobie pytanie, czemu akurat ten jamnik??:) 

niedziela, 14 grudnia 2014

Olek, napis i śnieg

Napis dla małego Olka gotowy, tylko Olka jeszcze nie ma :) 
Już powinien się wykluć ale myślę, że czekał aż skończę napis i pewnie droczy się teraz z mamą, że wyjdzie jak śnieg spadnie. A tu na śnieg się nie zapowiada wcale a wcale.
Tak wiec Olek proszę się już wykluwać bo girlanda z pluszowych literek gotowa a śnieg na pewno spadnie na Święta.

wtorek, 2 grudnia 2014

Pani z Banku, to też artysta

W pracy mega młyn, zaczęły się nadgodziny, wiec na pisanie postów zabrakło już czasu. 

Jak większość z was wie "sztuka" tu prezentowana nie jest moim źródłem dochodu i nie mam (podkreślam) jeszcze tego szczęścia, że żyję z tego, co robić lubię. Żyję z bycia "Panią z Banku", a po pracy dziergam swoje :)

W związku z powyższym czasu na posty jest mało- bo nadgodzin Pani z Banku pod koniec roku ma dużo, a i dziergania przed Świętami nie mało.

Ostatnimi czasy powstała nowa pracownia której zdjęcia zdążyłam wrzucić na facebooka. 
Szyszek, mój mały pomocnik Św. Mikołaja :) Zabije mnie za dodanie tego zdjęcia ponownie;)

Dziś ostatni dzień przygotowań do wystawienia na sprzedaż ozdób świątecznych przygotowanych przez ostatnie 2 tygodnie :) Jeszcze tylko cennik i gotowe. Wkraczam na bankowe sale z wydzierganymi ozdobami. Proszę się szykować!!


Koszyk na pojemnik w biało czerwone rąby zrobiony z tutka TU. 
Dziękuję bardzo Aga za wspaniały tutek.

wtorek, 25 listopada 2014

Puchaczek

Nowy, najnowszy kocyk puchacza.

Na szybko cyknięte zdjęcie, gdyż żona wygrała bilety w konkursie i zaraz biegniemy na koncert Natu :)
Kocyk na zimowe wieczory ocieplony z mięciutkim Minky. Wspaniały do otulenia małego brzdąca, który ma wykluć się z początkiem grudnia. Wymiary 75x100cm więc starczy na pierwsze lata puchacza.
Kolory trochę przybladły na zdjęciu- w rzeczywistości są jeszcze piękniejsze.

niedziela, 16 listopada 2014

Fabryka Św. Mikołaja

Moja obsesja Świąt się nasila!
Nie starcza mi czasu na pisanie postów. 
Jest połowa listopada, a ja mam kupione już prezenty dla całej rodziny. Myślicie, że to przesada?? To co powiecie na to:
Cały weekend produkowałam ozdoby świąteczne na zmianę z przygotowywaniem się do kolejnych produkcji prezentów Św. Mikołaja. Ledwo żyję po uszyciu:
  • 4 podkładek śniadaniowych
  • 4 bieżników
  • 1 obrusa
  • zasłonki do kuchni
  • i 1 skarpety na prezenty
Obrus, skarpeta na prezenty, a w niej bieżniki.
Wszytki dwustronne, 100% bawełna.

Wszytko to z materiału przyprawiającego o zawrót głowy zarówno przez wzór jak i świąteczny charakter. Bez kakao nie dałabym radu :) Podejrzewam, że sąsiedzi mają już mnie dosyć- a zwłaszcza turkotu maszyny do szycia. Pocieszające że nie tylko mnie- żona całą niedziele ćwiczyła kolędy na ukulele :)
Ale co tam, Święta są raz w roku- dlatego trzeba je czcić już miesiąc wcześniej :)

sobota, 8 listopada 2014

Jesiennie sennie

Od dawna wiedziałam, że jestem niedźwiedziem. Zapadam właśnie w sen zimowy przy płycie Michael'a Buble "Christmas". Tak, tak wiem mamy dopiero połowę listopada ale ja już marzę o Świętach. Nie ruszają mnie nawet moje koty chodzące po blacie w kuchni- wiedzą, że to największe przestępstwo w domu i umiejętnie wykorzystują moją ospałość.

Dziś udało mi się tylko dokończyć kocyk dla pewnej młodej damy mieszkającej w Londynie :) Na szczęście zabrałam się do tego rano jeszcze w miarę rześka, choć już marząca o wielkim kubku kakao z bitą śmietaną i ciastkami owsianymi, które dostałam od koleżanki w zamian za bochenek chleba żytniego- mojej produkcji. Jako niedźwiedź już hoduję sobie boczki na zimę i jako niedźwiedź nie mam ani krzty wyrzutów sumienia:)

Poniżej dzieło dnia....a właściwie kilku dni.

Kock i poszewka na poduszkę dla małej owieczki

wymiary: kocyk 100x150cm
wymiary: poszewka na poduszkę 40x60cm
materiały: kolorowa bawełna + szary Minky
wypełnienie: ocieplina 150g/m2 




niedziela, 26 października 2014

Poduszki, okruszki, brzuszki

Weekend minął zanim się obejrzałam- czyli jak zwykle- mimo, iż trwał o jeden dzień dłużej.

Spędziłyśmy go pod znakiem przygotowywania urodzinowej imprezy niespodzianki. Teraz z brzuchem wypełnionym pizzą, tortem śmietanowym i winem prosto z Francji siadam ospale do posta. 

Przemyślenia po imprezie:
Stwierdzam, że nadszedł najwyższy czas aby zabrać się za odnowienie krzeseł, które miały tworzyć komplet ze stołem- czyli nowe (białe) +  stare (po babci mojej żony)- bo teraźniejsza zbieranina to już przegięcie. Barb szykuj się na renowację drewna.

Weekend to też poszewka na poduszkę i komin z resztek materiałów (dresówka + szary plusz). 

Poduszka już wystawiona na Allegro (KLIK):

sobota, 25 października 2014

Zakupy czas zacząć

Wiadomość dla wszystkich osób które pytają, gdzie można nabyć KOKO produkty.
Właśnie ruszyła strona na Allegro
klik KOKO

czwartek, 23 października 2014

Targowisko próżności

15:30 wybiegam z pracy. Z wywieszonym językiem biegnę z 2 km (z myślą, że o tej porze jestem szybsza niż autobus). Dobiegam do celu- starych budynków Dworca Świebodzkiego. Wchodzę do środka i widzę potworny bałagan- bele materiału walają się to tu, to tam spadając przy każdym dotknięciu. Serce zaczyna bić szybciej. Ten kto szyje, nawet od niedawna, wie co to znaczy. Dla mniej zorientowanych uchylam rąbek tajemnicy- DOSTAWA!

Biegnę na dział pościelówki, a tam cały wachlarz kolorów atakuje mnie z każdej strony. Misie, lalki, baranki, samochody, groszki, kratka- zaczyna kręcić mi się w głowie. Po godzinie wychodzę z 4 metrami sów, aut i baranów, natomiast bez jeansu po który przyszłam (może odgracą ten regał do piątku). Przekraczam niebieskie drzwi tej niebiańskiej krainy z uśmiechem na twarzy, wypiekami na policzkach i jak się później okazało gorączką- wszytko to z wrażenia i radości, że trafiłam na takie cuda.

Przychodzę do domu i z podnieceniem przedstawiam co kupiłam i jak było. Jako odpowiedź słyszę tylko "I znów Cię poniosło Niutku". Cóż mogę poradzić? :)

A tu moje cudeńka.