Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOKO szyje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOKO szyje. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 marca 2016

Poduchy, poduszki, poduszeczki




Jeśli marzy Ci się nietypowa poducha lub o taką męczy Cię Twój brzdąc :) zajrzyj poniżej może któraś wpadnie Ci w oko lub napisz i zobaczymy czy da się zrealizować Twój projekt.

Gwiazdy







Postacie









Pozostałe



sobota, 2 stycznia 2016

Nowy rok, nowy początek

Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Robicie, nie robicie? A możne robicie co roku i trzymacie się ich aż dojdziecie do celu?
Ja nigdy postanowień nie robiłam, bo uważałam że i tak ich nie zrealizuję, a życzenia i tak się nie spełnią. Wychodziłam z założenia, że każdy inny dzień jest równie dobry na takie postanowienia.

Po części nadal tak sadzę ale postanowiłam, że ten rok będzie rokiem wielkich zmian wiec i to zmienię i na nowy rok postanowię:
  • mniej się przejmować
  • być bardziej optymistyczną
  • podróżować (to właściwie postanowienie żony ale sama podróżować przecież nie możne)
  • pokierować swoją karierą
  • cieszyć się z drobnych rzeczy

Trochę dożo ale, ale optymizm- na pewno mi się uda! Oby żona to jakoś zniosła. 

Dziś przedstawiłam jej plan rozbudowy pracowni- no zachwycona to nie była ale się zgodziła wiec postęp jest! 
A w nowym roku w pracowni powstała: 


  • poduszka żaba
  • kocykz flamingami
  • kominy dla chrześnicy

niedziela, 17 maja 2015

Kardigan i piżama- przepis na jednodniowy urlop.


Postanowiłam w poniedziałek wziąć wolne. Dużo szycia nazbierało się na weekend więc w poniedziałek miałam odpocząć. Ja odpocząć- dobre sobie. Wytrzymałam do 10:00 a w głowie miałam już tysiąc rzeczy, które muszę zrobić- bo przecież mam wolne i nie można go zmarnować. Uświadomiłam sobie również, że żona nazajutrz ma imieniny a kwiaty i obiad to raczej prezent mało prezentowy.

Tak więc o 10 zaczęłam realizować swój pierwszy projekt- kardigan. Wykrój znaleziony w Burdzie. Niby proste więc dam radę. Nie miałam papieru do wykrojów, ale na jednym z obserwowanych blogów przeczytałam, że można użyć papieru do pieczenia. Tak też zrobiłam. Z tym, że wykrój był szerszy niż rolka a papieru żadna taśmą nie dało się skleić więc potraktowałam ją zszywaczem- nie polecam tego sposoby chyba że jednorazowo. Jakoś poszło. Odrysowałam, wycięłam, przeniosłam na materiał, skroiłam. 



Niby najgorsze za mną. Złożyłam dwie strony kardiganu ze sobą i mam szyć, tylko z brzegu jedna część jest wklęsła a druga wypukła. Coś jest nie tak z tym wykrojem! Dawaj, szyję po wklęsłym, a resztę przycinam. No i źle! No już trudno, będzie jak jest. Jak to żona mówi: "Normalny człowiek nie zauważy". Za to ja kocham. Wpadka nr 2- wymyśliłam sobie ze chcę brzeg wykończeniowy z różowego streczu. Szyty po półokręgu na maszynie bez overlock. Może gdybym wypowiedziała sobie to na głos, to bym takiej głupoty nie zrobiła, a tak płacz, prucie i na nowo. Ostatecznie po ok 2 godzinach kończę.





Spoglądam na zegar 13:00, o 16:00 żona kończy pracę. 16:30 będzie w domu. Czy zdążę jeszcze uszyć ten prezent, zrobić obiad i sprzątnąć tak żeby wyglądało, że cały dzień się nudziłam?! Zdążę!! Biorę jej ulubiona koszulkę i spodenki do spania. Wycinam na wzór- te gacie to coś dziwnie wyglądają na wykroju- dobra najwyżej je przytnę. Na obiad zrobię łososia na parze to zajmie 20 min, czyli do 16:00 mam czas. Pędzę na tej maszynie, co chwila biegam półnago po mieszkaniu w celu przymiarki. Ostatecznie 1,5h i gotowe.




Kardigan z dresówki- jest.
Piżama z bawełny i dzianiny- jest.
Porządek- prawie jest.
Obiad- jest.
Jeszcze zdążyłam się przez godzinę poopalać na balkonie:)
Chyba tylko kobiety tak potrafią spędzić wolny dzień i uznać go za udany.

poniedziałek, 23 marca 2015

Urlop i spanie na maxa

Jak to jest, że człowiek mając urlop wstaje o 5 rano z uśmiechem na twarzy, wyspany jakby przespał 12h?? Natomiast w dzień nieurlopowy to i o 9 wstawałby z płaczem:( Przy każdym urlopie przysięgam przed żoną, że "śpimy na maxa"- w praktyce wychodzi, że daję radę wyleżeć na maxa do 8:00 i ani minuty dłużej.
Nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło. Dziś wstałam o 7 i na rowerze wybrałam się do sklepu. Odkryłam, że poranki są jeszcze dość zimne (tak to jest jak się do pracy jeździ samochodem), ale i tak z wielkim uśmiechem pedałowałam przed siebie. Człowiek na urlopie czuje się taki wolny i szczęśliwy. Właściwie to dopiero pierwszy dzień urlopu i nie są to jakieś wakacje na Bali ani dwu tylodniowy urlop ale i tak rozpiera mnie radość. Zaraz wyruszamy na wycieczkę po pobliskich pałacach i zamkach.

Tymczasem chwalę się z dumą ciekawostkami weekendowymi (bo Patka już czeka na nowy wpis na blogu):

  • Tu Majsterki napisały o KOKO. Taka radość moja była jak to zobaczyłam, że aż niepojęte. 
  • Z okazji urlopu postanowiłam uszyć coś dla siebie, a że zostało trochę dresówki z kocyków to powstała taka oto bluza:


wtorek, 17 marca 2015

Klientunio mały

Obiecywałam jeden post w tygodniu, a tu nic.
Ale, ale ….jak zwykle mam usprawiedliwienie. Sklepik na DaWanda otworzyłam. Niewiele tam jeszcze produktów, ale wreszcie otwarte J tak więc zapraszam TU.

Od jakiegoś czasu zbierałam się do stworzenia posta ze zdjęciami moich rzeczywistych klientów, czyli dzieciuszków. To dzięki nim i dla nich szyję i myślę, że nie trzeba tu zbyt wiele pisać wystarczy spojrzeć:
  • Mały Kostek z pięknymi usteczkami :)

  • A tu Tymek buszuje w swojej pościeli

  •  Maciek rozchichotany w rożku w owieczki

  • No i jedyna księżniczka wśród tylu książąt- Julia Zelda na swoich 1 urodzinach, a w tle literki KOKO



Mam nadzieję, że kiedyś i mnie takie cudo spotka i będę mieć „własnego małego Klienta” na całe życie J

niedziela, 1 lutego 2015

Po kropkach do celu

Weekend zaczął się jak zwykle wielkimi planami- choć co tydzień obiecuje sobie, że nic nie zaplanuję i będę tylko leżeć i czytać gazety, a koty owiną się wokół mnie, a jedyny wysiłek na jaki się zdobędę, to delikatne szturchanie stopą żony aby na chwilę odwróciła wzrok od książki i uśmiechnęła się do mnie.....marzenia.

Sobota rano-> pieczenie chleba-> Ikea-> tachanie zakupów-> szycie kocyka-> porządki w szafach-> i o 23 padam na łóżko.
Szycie koca zapowiadało się łatwo i przyjemnie- przecież nie mój pierwszy tylko z dziesiąty chyba. Materiały kupione wcześniej, zdekatyzowane i uprasowane czekały, krzycząc swoim kolorem w moją stronę jak tylko koło nich przechodziłam.

Śliczna zieloniutka bawełna w grochy, patrząc na nią pomyślałam- łatwo wytnie się kwadrat po tych kropeczkach :) Tak wycięłam i każdy bok miał te 100cm tylko kwadrat stał się rąbem! I szlag mnie jasny trafił, bo poprawić się nie da, bo za mały będzie a zostawić tak nie mogę- bo nawet żona tym razem nie powiedziała mojego ulubionego zdania- "Normalny człowiek tego nie zauważy. Zostaw." Nie, tym razem było- "No, krzywy". Jedyna opcja jaka została to dociąć na równo i wstawić pas innego materiału. I powiem wam, że wyszło nawet lepiej niż gdybym zostawiła cały zielony :)
Do koca dołączył jeszcze Pan Żaba. Kupiony w Ikea dostał nowe wdzianko, tak aby pasował do kocyka.

Tak więc motto na weekend "Po kropkach do celu nie dojdziesz, ale może znajdziesz sobie lepszy cel" :)
Kocyk 100x100cm
Materiały: bawełna, dresówka i ocieplina 1,5cm
Pan Żaba w nowym wdzianku: IKEA

niedziela, 11 stycznia 2015

Lampa babci i wielka metamorfoza

Święta dobiegły już końca. Właściwie ledwo już o nich pamiętam. Tylko choinka wciąż nie rozebrana świadczy o tym wyjątkowym czasie.
Koniec lenistwa to początek nowych projektów. Dla rozgrzewki na pierwszy rzut poszła lampa. Żałuję, że nie mam zdjęcia przed metamorfozą, bo zmiana naprawdę jest wielka. 

Lampa pochodzi od babci. Nóżka lampy jest drewniana i miała okropnie różowo-majtkowy kolor. Klosz był większy od teraźniejszego w kolorze majtkowo-niebieskim. Lampka przeznaczona była do pokoju dziecka. Teraz stała u nas w sypialni i nie pasowała kompletnie do niczego. Kilka dni przed świętami do przemalowania nóżki zabrała się Barb. Ciężko jej szło i trzeba było bata nad głowa trzymać, bo jak wiadomo Barb szczęśliwym jest człowiekiem i czasu nie liczy wiec muszę liczyć za nią :) Ostatecznie bardzo pięknie jej wyszło to przemalowanie- Barb dziękuję raz jeszcze. 
Lampa- stara lampa babci+ klosz i przewód IKEA, włącznik i wtyczka CASTORAMA
Drabinka, ramka na zdjęcia-  IKEA
Grafika w ramce- YRVA, wspaniały prezent od Anet i Cina
Klosz kupiony w Ikea, nowy przewód do lampy z czarno-białym oplotem tekstylnym również z Ikea- pierwotnie był on dostosowany do lampy wiszącej wiec pocięłam i dodałam wtyczkę i włącznik. Tak oto powstała nowa lampa do sypialni:) Piękna jest! Teraz tylko muszę zmienić kolor ściany i będzie super- ciekawe tylko co na to żona? ;)

niedziela, 21 grudnia 2014

Ostatnie prezenty gotowe!!

Ostatnie prezenty już gotowe!! :) 
Uff ... można odetchnąć i oddać się w pełni świątecznej atmosferze lenistwa. Nie muszę się już martwić, że pewien mały brzdąc nie dostanie na czas miękkiego kocyka.

Starsza Pani też mam nadzieję będzie zadowolona z podarowanej przez wnuków poduszki z jamnikiem- ciągle zadaje sobie pytanie, czemu akurat ten jamnik??:) 

niedziela, 14 grudnia 2014

Olek, napis i śnieg

Napis dla małego Olka gotowy, tylko Olka jeszcze nie ma :) 
Już powinien się wykluć ale myślę, że czekał aż skończę napis i pewnie droczy się teraz z mamą, że wyjdzie jak śnieg spadnie. A tu na śnieg się nie zapowiada wcale a wcale.
Tak wiec Olek proszę się już wykluwać bo girlanda z pluszowych literek gotowa a śnieg na pewno spadnie na Święta.

wtorek, 2 grudnia 2014

Pani z Banku, to też artysta

W pracy mega młyn, zaczęły się nadgodziny, wiec na pisanie postów zabrakło już czasu. 

Jak większość z was wie "sztuka" tu prezentowana nie jest moim źródłem dochodu i nie mam (podkreślam) jeszcze tego szczęścia, że żyję z tego, co robić lubię. Żyję z bycia "Panią z Banku", a po pracy dziergam swoje :)

W związku z powyższym czasu na posty jest mało- bo nadgodzin Pani z Banku pod koniec roku ma dużo, a i dziergania przed Świętami nie mało.

Ostatnimi czasy powstała nowa pracownia której zdjęcia zdążyłam wrzucić na facebooka. 
Szyszek, mój mały pomocnik Św. Mikołaja :) Zabije mnie za dodanie tego zdjęcia ponownie;)

Dziś ostatni dzień przygotowań do wystawienia na sprzedaż ozdób świątecznych przygotowanych przez ostatnie 2 tygodnie :) Jeszcze tylko cennik i gotowe. Wkraczam na bankowe sale z wydzierganymi ozdobami. Proszę się szykować!!


Koszyk na pojemnik w biało czerwone rąby zrobiony z tutka TU. 
Dziękuję bardzo Aga za wspaniały tutek.

wtorek, 25 listopada 2014

Puchaczek

Nowy, najnowszy kocyk puchacza.

Na szybko cyknięte zdjęcie, gdyż żona wygrała bilety w konkursie i zaraz biegniemy na koncert Natu :)
Kocyk na zimowe wieczory ocieplony z mięciutkim Minky. Wspaniały do otulenia małego brzdąca, który ma wykluć się z początkiem grudnia. Wymiary 75x100cm więc starczy na pierwsze lata puchacza.
Kolory trochę przybladły na zdjęciu- w rzeczywistości są jeszcze piękniejsze.

niedziela, 16 listopada 2014

Fabryka Św. Mikołaja

Moja obsesja Świąt się nasila!
Nie starcza mi czasu na pisanie postów. 
Jest połowa listopada, a ja mam kupione już prezenty dla całej rodziny. Myślicie, że to przesada?? To co powiecie na to:
Cały weekend produkowałam ozdoby świąteczne na zmianę z przygotowywaniem się do kolejnych produkcji prezentów Św. Mikołaja. Ledwo żyję po uszyciu:
  • 4 podkładek śniadaniowych
  • 4 bieżników
  • 1 obrusa
  • zasłonki do kuchni
  • i 1 skarpety na prezenty
Obrus, skarpeta na prezenty, a w niej bieżniki.
Wszytki dwustronne, 100% bawełna.

Wszytko to z materiału przyprawiającego o zawrót głowy zarówno przez wzór jak i świąteczny charakter. Bez kakao nie dałabym radu :) Podejrzewam, że sąsiedzi mają już mnie dosyć- a zwłaszcza turkotu maszyny do szycia. Pocieszające że nie tylko mnie- żona całą niedziele ćwiczyła kolędy na ukulele :)
Ale co tam, Święta są raz w roku- dlatego trzeba je czcić już miesiąc wcześniej :)

sobota, 8 listopada 2014

Jesiennie sennie

Od dawna wiedziałam, że jestem niedźwiedziem. Zapadam właśnie w sen zimowy przy płycie Michael'a Buble "Christmas". Tak, tak wiem mamy dopiero połowę listopada ale ja już marzę o Świętach. Nie ruszają mnie nawet moje koty chodzące po blacie w kuchni- wiedzą, że to największe przestępstwo w domu i umiejętnie wykorzystują moją ospałość.

Dziś udało mi się tylko dokończyć kocyk dla pewnej młodej damy mieszkającej w Londynie :) Na szczęście zabrałam się do tego rano jeszcze w miarę rześka, choć już marząca o wielkim kubku kakao z bitą śmietaną i ciastkami owsianymi, które dostałam od koleżanki w zamian za bochenek chleba żytniego- mojej produkcji. Jako niedźwiedź już hoduję sobie boczki na zimę i jako niedźwiedź nie mam ani krzty wyrzutów sumienia:)

Poniżej dzieło dnia....a właściwie kilku dni.

Kock i poszewka na poduszkę dla małej owieczki

wymiary: kocyk 100x150cm
wymiary: poszewka na poduszkę 40x60cm
materiały: kolorowa bawełna + szary Minky
wypełnienie: ocieplina 150g/m2 




niedziela, 26 października 2014

Poduszki, okruszki, brzuszki

Weekend minął zanim się obejrzałam- czyli jak zwykle- mimo, iż trwał o jeden dzień dłużej.

Spędziłyśmy go pod znakiem przygotowywania urodzinowej imprezy niespodzianki. Teraz z brzuchem wypełnionym pizzą, tortem śmietanowym i winem prosto z Francji siadam ospale do posta. 

Przemyślenia po imprezie:
Stwierdzam, że nadszedł najwyższy czas aby zabrać się za odnowienie krzeseł, które miały tworzyć komplet ze stołem- czyli nowe (białe) +  stare (po babci mojej żony)- bo teraźniejsza zbieranina to już przegięcie. Barb szykuj się na renowację drewna.

Weekend to też poszewka na poduszkę i komin z resztek materiałów (dresówka + szary plusz). 

Poduszka już wystawiona na Allegro (KLIK):

sobota, 25 października 2014

Zakupy czas zacząć

Wiadomość dla wszystkich osób które pytają, gdzie można nabyć KOKO produkty.
Właśnie ruszyła strona na Allegro
klik KOKO

poniedziałek, 20 października 2014

Worek na chleb

Weekend minął jak zwykle w mgnieniu oka. Z racji tego, że w weekendy piekę dwa bochenki, które starczają na tydzień, a nie znalazłam jeszcze odpowiedniego chlebaka, postanowiłam uszyć worki do przechowywania chleba.

Pomyślałam, że może komuś się przydać małe DIY więc zamieszczam na blogu:)

Do wykonania jednego worka należy przygotować:
materiał (najlepiej bawełniany lub lniany)
centymetr krawiecki
taśma bawełniana
taśma ozdobna
nożyczki
szpilki
nić


Mój worek wykonałam z resztek materiału po skróceniu rolety do kuchni, taśmy ozdobnej którą kiedyś dostałam od Barbry i pozostałej resztki taśmy bawełnianej. Czyli jest w 100% bawełniany i 100% recyklingowy. Na dodatek dzięki temu materiał z jednej strony miał już zrobiony tunel na wprowadzenie taśmy do wiązania worka :)

A teraz do roboty:
  1. Wycinamy materiał o wymiarach 24x46 cm.
  2. Jeśli nie korzystacie z materiału bez wcześniej zrobionego tunela, to w pierwszej kolejności należy zaprasować krótsze boki na 1 cm do wewnątrz i przeszyć na długość ok 7 cm.
  3. Dłuższy bok zaprasowujemy na 2 cm i następnie na 4 cm i przeszywamy wzdłuż dłuższego boku. Tunel gotowy.
  4. Jeśli dobrnęliście do tego punktu, to najgorsze za wami:) Teraz przykładamy taśmę ozdobna trochę poniżej środka krótszego boku prostokąta- ja środek taśmy umiejscowiłam 26 cm od lewej strony, czyli od góry worka. Taśmę w 3 miejscach przypinamy szpilkami i przeszywamy z dwóch stron ściegiem prostym.

  5. Składam materiał na pół, krótszymi bokami do siebie, tak aby taśma ozdobna była wewnątrz złożonego materiału. zszywam dłuższy bok zaczynając ok 1 cm poniżej tunela, a następnie krótszy bok. Całość przeszywam najpierw ściegiem prostym a później zygzakowym. Tym sposobem worek ma wielkość 21x40 cm.
  6. Wywijam worek na drugą stronę, za pomocą agrafki wprowadzam taśmę bawełniana i worek na chleb jest już gotowy!! :)

Prawda że prościzna??!!